Wywiad z prezydentem Mieczysławem Kiecą

Mieczysław Kieca odniósł zwycięstwo w pierwszej turze wyborów samorządowych i został prezydentem Wodzisławia Śląskiego na kadencję 2018-2023. Z prezydentem wybranym na urząd po raz czwarty porozmawialiśmy m.in. o kampanii, wyborach i planach na kolejne lata.

Redakcja: Panie Prezydencie, na samym początku gratuluję Panu wygranej w pierwszej turze wyborów. Spodziewał się Pan takiego wyniku?

Mieczysław Kieca: Bardzo dziękuję. Najbardziej chciałbym podziękować wszystkim wyborcom, którzy dokonali wyboru w wyborach samorządowych, niezależnie od tego, na kogo oddali głos. Istotne, że poszli do urn. Dla mnie bardzo ważne są wszystkie głosy oddane na mnie i fakt, że było ich o około 1400 więcej niż cztery lata temu. To bardzo miłe, że po raz kolejny wygrałem w pierwszej turze. To oznacza, że zadania, jakie przedstawiłem mieszkańcom, zyskały akceptację. Akceptację zyskały też cztery, a raczej dwanaście lat sprawowania urzędu prezydenta. Jeżeli chodzi o wygraną w pierwszej turze, nie jestem osobą, która spodziewa się tego typu rozstrzygnięć.

Red.: A jak Pan ocenia samą kampanię? Coś Pana w niej zaskoczyło?

MK: Zaskoczyła mnie skala negatywnych zachowań, zwłaszcza tych w sieci. Od samego początku kampanii prosiłem i apelowałem o kampanię merytoryczną. Chciałem dyskutować, biorąc pod uwagę merytoryczne programy kandydatów. W trakcie kampanii doszło do jednej debaty. Oczywiście, naturalne jest, że wszyscy uderzają w urzędującego prezydenta. Z drugiej strony zabrakło jednak merytorycznych pomysłów na miasto, o których można by rozmawiać. Nie zraziłem się tym jednak i zaprosiłem na spotkania do Urzędu Miasta przedstawicieli wszystkich zgłoszonych w Wodzisławiu Śląskim komitetów. Chcę porozmawiać z nimi o dalszym rozwoju naszego miasta.

Red.: To oznacza, że po ciężkiej kampanii nie zwalnia Pan tempa?

MK: Absolutnie ja i mój zespół nie zwalniamy tempa. To zapowiedziałem mieszkańcom w moim facebookowym przekazie w ostatni wieczór kampanii, w piątek, 19 października. Zaplanowałem, że od poniedziałku po wyborach bierzemy się do dalszej ciężkiej pracy. I tak właśnie wyglądał początek tygodnia. Dla mnie poniedziałek, 22 października rozpoczął się sukcesem wyborczym, bo około 7:15 rano poznałem wstępne, ale bardzo prawdopodobne wyniki wyborów w większości obwodów i tego samego dnia rozpocząłem dalszą pracę w Urzędzie.

Red.: Został Pan wybrany na czwartą kadencję, tym razem 5-letnią. Za Panem już 12 lat sprawowania funkcji. Czy ma Pan poczucie, że w ciągu tych lat uzyskał Pan z Unii Europejskiej tyle dofinansowań, ile się da?

MK: Na pewno projekty dofinansowane z funduszy Unii Europejskiej są bardzo dużym sukcesem naszego miasta i bardzo dużym wyznacznikiem jego rozwoju. Nigdy nie chodziło mi tu o prześciganie się z kimkolwiek w liczbie projektów. Mam ogromną satysfakcję z tego, że są konkursy, w których wygrywamy, ale są też te, z których świadomie rezygnujemy. Dzisiejsze realia pokazują, że nie warto wszystkiego, co zostało zaplanowane kilka lat temu, za wszelką cenę realizować. Cieszę się, że wokół mnie jest zespół wspaniałych, niesamowitych ludzi, doradców, realizatorów bardzo wielu projektów, zarówno tych o charakterze infrastrukturalnym, jak i tych o charakterze bardziej miękkim, społecznym. W ciągu minionych dwunastu lat Wodzisław Śląski na pewno bardzo się zmienił. Nie ma co ukrywać, że bycie we wspólnocie europejskiej bardzo wiele zmienia dla nas wszystkich. Z jednej strony uczymy się pewnych wartości, tolerancji, możemy podróżować, wymieniać doświadczenia i poglądy, z drugiej strony niezwykle ważna jest ta mnogość środków, które pozwoliły nam realizować rzeczy, o których kiedyś nawet nie marzyliśmy. Środków, które pozwoliły nam wyrównywać szanse. Przez te dwanaście lat Wodzisław Śląski wyrównał te szanse bardzo mocno. Przebudowaliśmy infrastrukturę naszego miasta, zbudowaliśmy ją od nowa. Drogi, chodniki, kanalizacja… Wyremontowaliśmy wiele szkół, stworzyliśmy świetną bazę sportową przy różnych jednostkach, przebudowaliśmy wiele obiektów, stworzyliśmy nowe przestrzenie, np. Rodzinny Park Rozrywki „Trzy Wzgórza” czy te w ramach projektu rozwoju terenów zieleni, które umożliwiają naszym mieszkańcom realizację swoich potrzeb, pragnień, aspiracji. To setki powiązanych ze sobą przedsięwzięć za kwotę sięgającą ponad 400 milionów złotych. Tego nigdy nie osiągnęlibyśmy, gdyby nie tak duże wsparcie Unii Europejskiej i wywalczone przez nas środki. Na pewno będziemy starali pozyskać się jeszcze fundusze na realizację zadań proekologicznych, takich jak fotowoltaika, termomodernizacje miejskich obiektów, w tym ochotniczych straży pożarnych, miejskich kamienic, tak aby szybciej podłączyć te obiekty do ciepła systemowego. Przed nami kolejne wymiany źródeł ogrzewania na bardziej ekologiczne. Musimy mieć jednak świadomość, że została już końcówka środków europejskich z tej perspektywy finansowej UE.

Red.: W ostatnim czasie często można było spotkać Pana w różnych dzielnicach. Jak Pan wspomina te spotkania z mieszkańcami?

MK: Spotkania były bardzo dobrym etapem rozmów o potrzebach wodzisławian. Co dla mnie najważniejsze, w spotkaniach tych uczestniczyły osoby, które naturalnie, np. z racji zajęć zawodowych, rzadko uczestniczą w tradycyjnych spotkaniach mieszkańców z prezydentem w dzielnicach. Spotkania dały więc możliwość rozmowy z szerszą grupą niż do tej pory. Na pewno były szansą na skonsultowanie po raz kolejny zadań, w ramach priorytetów wyborczych, które przedstawiłem mieszkańcom. W większości przypadków zadania te zostały zaakceptowane, zrozumiane, postrzegane jako te, na które mieszkańcy czekają. Dla mnie efektem tych ostatnich spacerów jest szeroka akceptacja programu wyborczego, która, nie ma czego ukrywać, przełożyła się na wynik w wyborach 21 października.

Red.: Przed Panem 5 lat sprawowania funkcji, 4 obszary, 32 zadania do wykonania…

MK: Wszystkie 32 zadania, które zaprezentowałem w kampanii, traktuję równo. Nie znaczy to, że wszystkie będą rozpoczynane w tym samym momencie. Nasz program będzie musiał być poddany pewnej korekcie po rozmowach z innymi komitetami. Właśnie od tych rozmów będzie zależało, które projekty będą skierowane do realizacji w ramach pracy nowej Rady Miejskiej. Następnie będzie trzeba nałożyć te działania na środki finansowe i możliwość realizacji w ciągu kolejnych pięciu lat. Program należy więc ocenić dopiero po tym czasie, nie np. w nadchodzącym, 2019 roku. Pracę nad większością obszarów rozpoczęliśmy już w poniedziałek, 22 października.

Red.: Czy Urząd Miasta wraz z miejskimi jednostkami jest przygotowany na realizację tych zadań?

MK: Jest i nie jest. Jest, dlatego że w Urzędzie pracuje wspaniała grupa ludzi, z którymi realizowaliśmy już różnego rodzaju zadania. Jednak to, do czego zobowiązałem się i do czego mieszkańcy mnie zatrudnili, powoduje, że trzeba będzie dokonać pewnej korekty, jeżeli chodzi o wewnętrzną strukturę Urzędu. Do tego chciałbym się przygotować w ciągu najbliższych dni, tygodni, miesięcy. Tak, żeby z zespołem, z nowo podzielonymi zadaniami, z mocniejszym akcentem na politykę społeczną ruszyć w przyszłość.

Red.: Panie prezydencie, na koniec: gdyby miał Pan wskazać, przed jakim najważniejszym na dziś wyzwaniem stoi miasto, to byłoby to...

MK: Jeszcze silniejsze budowanie wspólnoty mieszkańców. Każda kampania wyborcza, co naturalne, pokazuje pewne różnice w podejściu do miasta i różne oczekiwania. Rolą prezydenta miasta i Rady Miejskiej jest takie prowadzenie dialogu, aby otworzyć się na jak największą liczbę grup społecznych. Czy to uda nam się na 100 procent? Nie. Takiej możliwości po prostu nie ma. Naszym celem jest jednak, jeszcze mocniejsze otwarcie się na dialog i na rozwiązywanie problemów wielu grup mieszkańców. Z drugiej strony musimy położyć jeszcze większy nacisk na edukację. Mam na myśli edukację samorządową. Chcemy uzbroić naszych mieszkańców w narzędzie, jakim jest zrozumienie, za co odpowiada samorząd terytorialny miasta, a za co nie odpowiada i jakich zadań nie może realizować.

Red.: Panie Prezydencie, w takim razie życzę powodzenia w realizacji zaplanowanych zadań. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.

źródło: Gazeta Wodzisławska