#tworzyMYwodzisław: Klaudia Szubert

Aby osiągnąć cel, jest w stanie przywiązać się łańcuchem do budy. Protestuje, uświadamia, pomaga. Klaudia Szubert to wodzisławianka o wielkim sercu. Właśnie jej poświęciliśmy kolejną odsłonę jubileuszowego cyklu #tworzyMYwodzisław.

 

Pomaganie sprawia mi wiele radości

W dzieciństwie oglądała programy przyrodnicze i czytała czasopisma poświęcone zwierzętom. W 2012 roku założyła blog dla każdego miłośnika zwierząt: http://ozwierzatkach.blox.pl/html. Na początku umieszczała tam różne ciekawostki, z czasem robiło się coraz poważniej. Można się z niego dowiedzieć o organizowanych akcjach charytatywnych, przeczytać ustawy dotyczące zwierząt, a także obejrzeć psy w schroniskach.

Klaudia jest inicjatorką akcji zabraniającej cyrkom, w których pojawiają się zwierzęta, występowanie na terenach miejskich. – Zbieraliśmy podpisy pod petycją w trakcie protestów, gdy do miasta przyjechał cyrk ze zwierzętami. Mieszkańcy chętnie przyłączali się do akcji. Na podstawie ustaw z innych miast, stworzyłam apel traktujący o tej sprawie. W tych wszystkich działaniach sprzyjał nam prezydent miasta Mieczysław Kieca – mówi Klaudia Szubert. Ostatnio znowu wraz z grupą zapaleńców protestowała przeciwko wykorzystywaniu zwierząt. Rozdawali ulotki, uświadamiali mieszkańców, w jaki sposób odbywa się tresura. – Zwierzęta są bite, źle traktowane. Przymuszanie ich do rzeczy, których nie robią w warunkach naturalnych to nic innego, jak wyrządzanie im wielkiej krzywdy. Sam transport pozostawia wiele do życzenia. Dla przykładu foki, które powinny mieć basen, są tylko polewane wodą – tłumaczy wodzisławianka.

Ludzie różnie reagują na ich protesty i happeningi. Są słowa poparcia, ale też sprzeciwu. Niektórzy krzyczą, wzywają Straż Miejską czy Policję. - Twierdzą, że przesadzamy, że zamiast tego powinniśmy siedzieć w domach. Mówią, że montujemy filmy, które ukazują złe traktowanie zwierząt przez ludzi. A przecież fundacje same je nagrywają. Ich członkowie specjalnie zatrudniają się na przykład w rzeźniach, by z ukrytych kamer pokazywać prawdę – mówi miłośniczka zwierząt. Jak zapewnia, jest czuła na krzywdę innych i od razu reaguje.

Klaudia z innymi miłośnikami czworonogów protestowała też przeciwko przypinaniu psów łańcuchem do budy. W październiku na rynku stała buda, do której można się było przyczepić. Zebrali wtedy mnóstwo petycji w tej sprawie. Wodzisławianka angażuje się także w zbieranie karmy dla zwierząt. – W ramach akcji #760kgNA760lat przekazała Stowarzyszeniu na rzecz zwierząt „Koty, psy i my” 300 kg karmy. 179 kg zebrała podczas akcji Zaloguj się do pomagania, w której brały udział m.in. Kasia Tusk czy Honorata Skarbek. Organizuje też zbiórki w szkole. Wcześniej w Gimnazjum nr 1, aktualnie w Ekonomiku. Kształci się na kierunku technik żywienia i usług gastronomicznych. Jest wegetarianką od trzech lat. – Nie czuję potrzeby, by jeść mięso, ani żadnych jego zamienników, typu kotlety sojowe. Moje wyniki są idealne więc nie czuję obaw – mówi.

Organizuje różnego typu akcje nie tylko dla zwierząt. – Dwa lata temu moja starsza siostra wyszła z inicjatywą zorganizowania paczek na Wielkanoc dla potrzebujących dzieci. Oczywiście zaoferowałam pomoc, dołączyli też czytelnicy bloga. Prezenty zawieźliśmy do Domu Dziecka w Gorzyczkach. Tę samą akcję powtórzyliśmy na Boże Narodzenie. W tym roku postanowiłam zrobić coś dla dzieci z Wodzisławia Śląskiego. Obdarowaliśmy podopiecznych z Wodzisławskiego Ośrodka Rehabilitacji i Terapii Dzieci i Młodzieży. Ich radość była ogromna – mówi ze wzruszeniem.

W swej charytatywnej działalności nie jest osamotniona. Pomaga jej wiele osób, niektórych nawet nie zna osobiście. Jej blog ma zasięg ogólnopolski, duża część paczek przysyłanych jest z Warszawy. Wolontariat to jej pasja, której poświęca cały swój wolny czas. - Pomaganie jest fajne. Daje mi wiele satysfakcji – zapewnia.

Zapytana o plany na przyszłość na pierwszym miejscu wymienia chęć zostania koordynatorką warszawskiej Fundacji Viva, ale na to musi zaczekać do osiągnięcia pełnoletniości. Marzy o prowadzeniu sklepu ze zdrową żywnością w Wodzisławiu Śląskim. – Lubię moje miasto, przywiązałam się do niego i nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej – zapewnia.

Chciałaby zaadoptować psa ze schroniska, ale nie jakiegoś młodego „pięknisia”, tylko starszego, którego nikt do tej pory nie chciał. Póki co musi zadowolić się zwierzakami, które ma w domu – papugą i rybką.

źródło: Gazeta Wodzisławska